20/10/2025
Wspomnienia mają niezwykłą moc kształtowania naszej percepcji świata, a czasem nawet zwykły przedmiot potrafi stać się kluczem do zrozumienia złożonych emocji i relacji. Moja opowieść zaczyna się w 2003 roku, kiedy jako siedmioletnia dziewczynka z niecierpliwością oczekiwałam na wizytę babci. Dźwięk dzwonka do drzwi zawsze zwiastował radość, a często także upominki. Tym razem babcia wręczyła mi mały pakunek, który z ekscytacją rozdarłam, rozsypując folię po całym korytarzu. W środku znajdowała się ona – porcelanowa lalka. Była śliczna, dość spora, z delikatną, porcelanową główką, która zdawała się patrzeć mi prosto w oczy. Jej szmaciany tułów idealnie wpasowywał się w moją dłoń, był miękki i łatwo było go ścisnąć. W pierwszej chwili wyobraźnia podsunęła mi niezliczone scenariusze zabawy: domek z kartonu, samochodzik z poduszki – możliwości wydawały się nieskończone. Lalka, pustymi oczkami, wciąż na mnie patrzyła, a ja czułam narastającą falę ekscytacji.

Niestety, to poczucie beztroskiej radości szybko zostało rozwiane. W chwili, gdy tylko wzięłam kukiełkę w swoje małe rączki, usłyszałam ostrzeżenie mamy: przedmiot, który trzymam, jest bardzo delikatny i był drogi, więc nie powinnam się nią za dużo bawić. W zasadzie, najlepiej byłoby, gdybym w ogóle się nią nie bawiła. Miałam o nią dbać, wycierać z kurzu, czesać włosy, przyglądać się jej. Ale absolutnie nie mogłam jej wynosić z pokoju ani przebierać. I w jednej chwili radość przerodziła się w przerażenie. Ceramiczna główka i ceramiczne rączki, z których stworzono lalkę, łatwo było zbić. Jej tułów trzeba było podpierać na specjalnym stelażu, aby mogła utrzymać równowagę. Ten statyw przypominał mi sprzęt lekarski ojca – był tak samo zimny i ostry jak szczypce czy skalpel. Zaczęłam odczuwać lęk. Lalka miała przewagę. Patrzyła na mnie, a ja nawet nie mogłam jej dotknąć. Nie powinnam jej dotykać, mama by się dowiedziała, że naraziłam przedmiot na zniszczenie. Czułam się dziwnie w jej otoczeniu, jakby mnie obserwowała, sprawdzała, czy aby na pewno nie knuję czegoś przeciwko niej, czy nie zamierzam jej zniszczyć. To, że czułam się silna, wydało mi się okropne. Zrozumiałam, że nie powinnam się do niej nawet zbliżać.
Mimo to lalka wciąż mnie ciekawiła. Zaczęłam dostrzegać w niej pewnego rodzaju ideal. Miała wielkie oczy, długie rzęsy – moje rzęsy były takie krótkie, ledwo widoczne. Ona miała czerwone usta, praktycznie malinowe, a moje? Ledwo odróżniały się od reszty twarzy. Lalka była ubrana w długą suknię i korale. Również zaczęłam chcieć się stroić, chciałam być jak ona. Chciałam, aby i mnie podziwiano i dostrzegano we mnie równie ważną księżniczkę. Zaczęłam podkradać mamie buty na obcasach – były może i za duże, ale za wszelką cenę chciałam nauczyć się w nich chodzić. Zaczęłam zbierać koraliki, aby móc robić sobie biżuterię – różnego rodzaju łańcuszki i bransoletki. Nie widziałam w tym niczego złego, chciałam upodobnić się do ideału – perfekcyjnej kukiełki wystrojonej w mnóstwo świecidełek, ale wciąż nie dorównywałam jej. Pewnego razu postanowiłam ukraść jej kapelusz. Chyba chciałam jej dokuczyć, miałam wrażenie, że lalka ze mnie kpi. I w tej chwili, gdy sięgałam po nią z biurka, nagle do pokoju weszła mama. Byłam tak sparaliżowana świadomością, że przyszłam tu, aby „okraść” lalkę, że dramatycznie upuściłam ją na ziemię. Mama nie była zła, ale ja czułam się fatalnie. Zaczęłam płakać. W końcu kukiełkę przeniesiono do gabinetu ojca, a ja, po kilku miesiącach nieśmiałego zaglądania do środka, w końcu o niej zapomniałam.
Lata później odnalazłam ten przedmiot i zaczęłam zastanawiać się nad całą tą historią. Zwykły przedmiot, zwykła lalka, a może wzbudzić tyle skrajnych emocji. Nie tylko u dziecka, ale i dorosłego. Teraz ten przedmiot jest dla mnie ważny przede wszystkim ze względów sentymentalnych. Po pierwsze, to piękna pamiątka z rodzinnego domu, zawsze będę pamiętać, jak dumnie prezentowała się w gabinecie mojego ojca. Poza tym, kreuje wokół siebie pewnego rodzaju aurę, która nakazuje mi wciąż wspominać o osobistych odczuciach małej, dojrzewającej i dopiero odkrywającej swoją kobiecość dziewczynki. Wielokrotnie się do niej porównywałam i uważałam, że czegoś mi brakuje. Dodatkowo miałam się tą lalką opiekować, po tym jak usłyszałam, że moja bezmyślność może wywołać jej krzywdę. Dla dziecka w tym wieku tego typu odpowiedzialność prowokowała do patrzenia na lalkę z dystansem. Obiekt ten był jednocześnie zabawką i zagrożeniem. Ta kombinacja emocjonalna jest kluczem, za którym podążam. Czyż bowiem dla nas doświadczenie patrzenia na obraz nie jest również dystansem? W galeriach, w muzeach celebrujemy tę czynność, zachowując szczególną uwagę i ostrożność. Możemy patrzeć, ale broń Boże nie za blisko i już na pewno powinniśmy zapomnieć o dotykaniu. Obraz, dzieło sztuki, powieszone w galerii zyskuje zatem miano sakralne. Powieszone na białej, sterylnej ścianie, odseparowane od świata, buduje wokół siebie przestrzeń, w którą widz uważnie wnika. Dystans ten jest konieczny, ale również niepokojący dla odbiorcy. To, na co patrzy, jest ważne. Bo wisi na ścianie. Bo jest odpowiednio oświetlone, bo strzegą tego ochroniarze. I jak ta lalka. Możemy patrzeć. Ale oni też patrzą i pilnują.
Rzecz: Więcej Niż Obiekt Fizyczny
Uważam, że istnieje pewnego rodzaju nadwyżka sensu, którą należy przydzielić rzeczom i która się przez nie przeziera, zanim jeszcze ulegną normalizacji. Fantazja stanowi nieusuwalny element naszych relacji z rzeczami. Towarzyszy stale zmieniającym się projekcjom i wytwarza coraz to nowe znaczenia. Zależnie od kontekstu, przedmiot, niczym kameleon, dopasowuje się do sytuacji. Rzeczy skrywają nieskończenie wiele treści, chociaż nie ma tezy potwierdzającej, dlaczego tak jest. Zacznijmy zatem od analizy formalnej, fonetycznej rzeczy. Bo już w samym nazewnictwie kryje się historia.
Włoskie słowo „Cosa” – rzecz – jest skrócone od łacińskiego terminu causa (łac. przyczyna, powód, kwestia), oznaczającego coś, co uważamy za istotne na tyle, że jesteśmy skłonni tego bronić. Pod wieloma względami cosa jest pojęciowym odpowiednikiem greckiego pragma, łacińskiego res czy niemieckiego sache (od czas. suchen – szukać), a więc słów, które nie mają nic wspólnego z przedmiotem fizycznym, ani też z dzisiejszym znaczeniem niemieckiego Ding czy angielskiego Thing. Wszystkie wskazane tu terminy nierozerwalnie wiążą się nie tylko z ludźmi, lecz także z kolektywnym wymiarem debatowania i deliberowania. Pragma, Sache, res odsyłają do istoty tego, o czym ludzie mówią, myślą lub co czują, ponieważ znalazło się to w ich polu zainteresowań. Res – zachowująca ten sam rdzeń co greckie eiro (mówić), z czego z kolei wziął się łaciński rhetor – odsyła w swym pierwotnym znaczeniu do tego, o czym się dyskutuje, bo nas dotyczy (Remo Bodei).
Rzecz zatem sama w sobie nie istnieje bez naszego sposobu dostrzegania jej. Są w pewnym stopniu skazane na interpretację, która z kolei jest zależna od naszego wychowania, od naszych zainteresowań i kontekstu sytuacyjnego, które nas do kontaktu z tą rzeczą przywołało. Dla małej dziewczynki w pierwszej chwili lalka była jedynie zabawką, prezentem – czymś pozytywnym, kojarzyło jej się z odwiedzinami babci i ciepłem rodziny. Po czasie, gdy dowiedziała się o tym, że tą zabawką nie można się bawić, fala skojarzeń odnośnie przedmiotu zmieniła się diametralnie. Teraz emocje towarzyszące dziecku podczas patrzenia na obiekt były negatywne. Porcelanowa lalka oznaczała lęk przed własną siłą, świadomość braku kontrolowania jej. Lalka wydawała się być obiektem zakazanym, co sprawiło, że dziewczynka już nie chciała się nią bawić. Po pewnym czasie ta sama rzecz znowu wzbudziła kompletnie inną emocję – tym razem podziw, który prowokował do doszukiwania się w swojej własnej fizjonomii pewnych braków i wad. Tak więc, w zależności od kontekstu, jeden obiekt przepoczwarzał swoje znaczenie.
Arystoteles używał sformułowania „auto to pragma” („rzecz sama”), które z czasem nabrało konkretnego i istotnego znaczenia. Określenie to oznacza fakty, takie jakie są w istocie, niezależnie od terminów użytych w ich opisie, jak i mechanizm, za pomocą którego prawda sama każe powiązać myśli w konkretnym kierunku. „Gdyby nawet filozofowie szli po tej linii rozumowania, sam przedmiot wskaże im właściwą drogę i zmusi do poszukiwań” (Arystoteles, Topiki). Po raz kolejny zatem spotykamy się z pojęciem rzeczy jako pretekstu do dalszych analiz. Rzecz jest zatem kwestią osobistą, mimo iż każdy z nas, patrząc na to samo, widzi w niej inną prawdę.
Husserl z kolei zwykł wykrzykiwać „Zu den Sachen selbst”, co na polskie przetłumaczymy jako „w rzeczy samej”, co również nawiązuje do arystotelesowskiej myśli o poszukiwaniu prawdy w rzeczach – żeby nie poprzestać na samych słowach, a sięgnąć po głębszą analizę, doszukując się rzeczy właśnie samej w sobie. Wiąże się to z ideą vis veri, z przekonaniem, że istnieje instynkt prawdy, który popycha ludzi do jej poszukiwań. Także Hegel w Fenomenologii ducha pokazuje, że pragnąc uchwycić samoistny ruch rzeczy, powinniśmy „przyglądać się jej”, zagłębiając i zatracając się w przedmiocie po to, by wyrazić jego ukrytą istotę: „naukowe poznawanie wymaga jednak raczej tego, by oddać się całkowicie życiu przedmiotu, albo – co na jedno wychodzi – by mieć przed oczyma jego wewnętrzną konieczność i konieczność tę wypowiadać” (G.W.F. Hegel, Fenomenologia ducha). Wybrana rzecz jest zatem pretekstem do namalowania obrazów, za pomocą których starałam się zgłębić wielowątkowość jednego obiektu. W przestrzeni moich poszukiwań były oczywiście moje własne wspomnienia i emocje, które zgromadziły się w jednym obiekcie, jak i ogólne, kulturowe skojarzenia.
Porcelanowe Lalki: Historia, Luksus i Kolekcjonerskie Perełki
Lalki porcelanowe – skąd się wzięły i na czym polega ich fenomen?
Pierwsze lalki z porcelany zaczęły powstawać już w starożytnych Chinach, ale do Europy dotarły dopiero w XVIII i XIX wieku. Kupowane były przede wszystkim przez zamożne rodziny jako zabawki dla dziewczynek. Zabawki te od samego początku były bardzo drogie, ponieważ wykonywane były ręcznie przez specjalnie wykwalifikowanych rzemieślników-artystów. Do dzisiaj są one symbolem prawdziwej elegancji, luksusu i prestiżu społecznego ich właścicieli. Być może właśnie dlatego cieszą się taką popularnością wśród kolekcjonerów. Ręczne zdobienia sprawiają, że każda porcelanowa lalka jest inna i niepowtarzalna. Dopełnieniem całej figurki jest jej ubranie – często bardzo ozdobne i eleganckie. Doskonale wpasowywało się ono w styl epoki, w której powstało, dlatego zabawki te mogą nam dzisiaj dużo powiedzieć o przeszłości.

Co wpływa na wysoką cenę lalek z porcelany?
Najdroższe lalki porcelanowe osiągają naprawdę zawrotne czasem ceny. Ale dlaczego tak się dzieje? Na rynku kolekcjonerskim najbardziej pożądane są figurki o dużych walorach estetycznych, dokładnie i solidnie wykonane. Duży wpływ na cenę lalek ma zakład rzemieślniczy, który je wyprodukował. Ogromną popularnością cieszą się zabawki stworzone przez niemiecką wytwórnię Kammer & Reinhardt oraz francuską Jumeau. Figurki wyprodukowane przez oba zakłady jeszcze w XIX wieku osiągają na rynku zawrotną cenę kilkudziesięciu tysięcy dolarów. Najdroższe lalki porcelanowe pochodzą także z Polski. Od stosunkowo niedawna znaczną popularnością cieszą się figurki stworzone przez zakład ze Stalowej Woli – Zawieruszyński.
Najdroższe lalki porcelanowe sprzedane na aukcjach
Prawdziwi kolekcjonerzy są w stanie zapłacić ogromne pieniądze za piękne porcelanowe figurki. W 2018 roku na aukcji Theriault w amerykańskim Maryland lalka osiągnęła zawrotną cenę ponad 335 tysięcy dolarów. Wcale nie była to jednak najdrożej wylicytowana zabawka. Trzy lata temu, w 2022 roku, na aukcji Bonham German Kammer & Reinhardt szczęśliwy zwycięzca zapłacił za porcelanową lalkę prawie 400 tysięcy dolarów. O jej cenie zadecydowało podobno przekłucie w uszkach, dzięki któremu można było zakładać figurce najróżniejsze kolczyki.
Najdroższe lalki porcelanowe na świecie – zakład Zawieruszyński
Małżeństwo z Polski produkuje najdroższe lalki porcelanowe od niedawna – swój biznes rozpoczęli pod koniec XX wieku. Pierwsze zamówienie otrzymali od Amerykanów, ci jednak nie byli w stanie zapłacić za figurki, dlatego małżeństwo samo pojechało na wystawę lalek w Minnesocie. Od tego czasu posypały się zamówienia, Zawieruszyńscy zatrudnili kolejnych pracowników i sami pracowali przy ręcznej produkcji lalek. Wszystkim nadają polskie imiona, takie jak Ania, Celina, Zuzanka. Każda z nich jest wyjątkowa i niepowtarzalna. Najdroższa, Masza, na aukcji została sprzedana za 25 tysięcy dolarów.
Lalki shirlejki, czyli popularne zabawki z Kalisza
Oprócz lalek z zakładu Zawieruszyńscy, także zabawki z Kalisza produkowane przed pierwszą wojną światową cieszą się ogromną popularnością. W fabryce Szrajera wytwarzano zabawki z drewna, ale także figurki porcelanowe, bardzo dzisiaj cenione. Najpopularniejsze i najdroższe dzisiaj są tak zwane shirlejki, czyli lalki wzorowane na znanej amerykańskiej aktorce Shirley Temple. Charakteryzują się szklanymi oczami, czerwonymi ustami i wyraźnie pomalowaną buzią. Dzisiaj poszukiwane są przez muzea i kolekcjonerów z całego świata i osiągają cenę nawet kilku tysięcy złotych.
The Bird Trainer, czyli najdroższa lalka porcelanowa
Absolutnie najdroższą lalką z porcelany jest tak zwany The Bird Trainer lub L’Oiseleur. Tym, co w niej niezwykłe, jest to, że potrafi się ona poruszać, a w środku ma specjalny mechanizm, podobny do tego w zegarkach. Do kompletu The Bird Trainer dołączony jest miecz, flet, śpiewające ptaki i ręcznie haftowany renesansowy strój. Ubranko wykonane jest z jedwabiu, satyny i aksamitu. Twarz lalki jest ręcznie malowana. Zabawka gra na flecie, śpiewające ptaki otwierają i zamykają dzióbki oraz machają skrzydłami. Obecnie lalkę można oglądać w szwajcarskim warsztacie jej twórcy – Christiana Bailly’ego. Jej cena to 6 250 000 dolarów i póki co, nikt nie zdecydował się na zakup.
Ile kosztują przeciętne lalki z porcelany?
Najdroższe lalki porcelanowe nie są oczywiście wyznacznikiem cen tych zabawek na rynku. W sklepach możemy kupić je już za około 200 złotych. Są to jednak figurki bardzo małe, mające nie więcej niż 10 centymetrów wysokości. Oczywiście koszt zależeć będzie od wielu czynników – przede wszystkim od wielkości figurki, jakości jej wykonania, precyzji i ilości zdobień oraz oryginalności projektu. Chcąc kupić lalkę nieco większą, mającą wysokość około 20-30 centymetrów, liczyć się musimy z wydatkiem rzędu około tysiąca złotych. Jeszcze wyższe zabawki, chociaż wciąż niewielkie – mające około 50 centymetrów – to koszt już 3 do 4 tysięcy złotych.
| Wysokość lalki | Orientacyjna cena (PLN) | Uwagi |
|---|---|---|
| Do 10 cm | ~200 zł | Małe figurki, często masowa produkcja |
| 20-30 cm | ~1000 zł | Średniej wielkości, większa precyzja wykonania |
| ~50 cm | 3000-4000 zł | Większe, często z detalami, lepsza jakość |
| Unikatowe/Antyki | Od kilku tys. do milionów USD | Zależne od producenta, stanu, historii, unikatowości |
Lalka z porcelany może być więc dobrym pomysłem na prezent, najlepiej jednak podarować ją nieco starszym dzieciom. Zabawki te są stosunkowo delikatne, a podczas zabawy mogą się stłuc lub ukruszyć. Zdecydowanie nie będzie to więc odpowiedni podarunek dla niemowlaków, ale spodobać się może dorosłym, którzy chcą ustawić coś ładnego w wolnym miejscu na szafce w swoim mieszkaniu.
Często Zadawane Pytania (FAQ)
- Czym jest porcelanowa lalka?
- Porcelanowa lalka to figurka wykonana z porcelany, często ręcznie malowana i ubierana w bogate stroje. Historycznie były to luksusowe zabawki dla dzieci z zamożnych rodzin, dziś są cenionymi przedmiotami kolekcjonerskimi i dekoracyjnymi.
- Dlaczego lalki porcelanowe są tak drogie?
- Ich wysoka cena wynika z ręcznego wykonania przez wykwalifikowanych rzemieślników, jakości materiałów, precyzji zdobień, a także z renomy producenta (np. Kammer & Reinhardt, Jumeau, Zawieruszyński). Unikatowe egzemplarze i antyki osiągają astronomiczne ceny na aukcjach.
- Skąd pochodzą najcenniejsze lalki porcelanowe?
- Najbardziej znane i cenione pochodzą z Niemiec (Kammer & Reinhardt) i Francji (Jumeau). Polska również ma swój wkład dzięki takim wytwórniom jak Zawieruszyński czy stare fabryki z Kalisza produkujące „shirlejki”.
- Jaka jest najdroższa lalka porcelanowa na świecie?
- Absolutnie najdroższą lalką jest The Bird Trainer (L’Oiseleur) stworzona przez Christiana Bailly’ego. Jest to ruchomy automat z mechanizmem zegarowym, grający na flecie i posiadający śpiewające ptaki. Jej cena wynosi 6,25 miliona dolarów.
- Czy lalki porcelanowe nadają się na prezent dla dzieci?
- Ze względu na swoją delikatność i wysoką cenę, lalki porcelanowe nie są zazwyczaj odpowiednie dla małych dzieci, zwłaszcza niemowląt, które mogłyby je łatwo uszkodzić. Stanowią jednak piękny prezent dla starszych dzieci, kolekcjonerów lub jako element dekoracyjny w domu.
Podsumowując, lalki z porcelany cieszą się dzisiaj równie dużą popularnością co kiedyś, choć ich rola i postrzeganie ewoluowały. Nadal są jednak dostępne przede wszystkim dla zamożnych osób i pasjonatów, ponieważ ich ceny są bardzo wysokie. Wynikają one przede wszystkim z faktu, że figurki są ręcznie wykonywane i dekorowane, co wymaga poświęcenia dużej ilości czasu i znacznych umiejętności. Na aukcjach i w antykwariatach znaleźć można prawdziwe perełki, ale kupowane są one zwykle tylko przez prawdziwych pasjonatów, którzy dostrzegają w nich nie tylko materialną wartość, ale także głębię historyczną, artystyczną i emocjonalną. To przedmioty, które potrafią opowiadać historie, wzbudzać refleksje i być czymś więcej niż tylko „rzeczą” – stają się nośnikami sensu, wspomnień i marzeń, podobnie jak lalka, która kiedyś trafiła w moje małe ręce.
Zainteresował Cię artykuł Lalka Porcelanowa: Od Zabawki do Fenomenu? Zajrzyj też do kategorii Ceramika, znajdziesz tam więcej podobnych treści!
